Pensjonaty

Zacisze u Gilów

Żarki Letnisko

Ośrodek Korona

Lanckorona

B&B Kolory

Kraków

zobacz więcej dodaj obiekt

Newsletter

Chcesz otrzymywać najnowsze informacje z regionu, nowo dodanych obiektach turystycznych? Zostań subskrybentem naszego newslettera!

(*) - pole obowiązkowe

Statystyka

  • Wszytkich: 15064792
  • W tym roku: 629187
  • W tym miesiącu: 38774
  • Dziś: 1696
  • Online: 94

Smog w Krakowie

 

Według dokumentów urzędu miasta, aby rozwiązać problem smogu w Krakowie, trzeba pięciu lat i aż 11 mld zł!

 

Tyle należy wydać, by zrealizować listę inwestycji, które mają poprawić jakość powietrza pod Wawelem. Wynika tak z Planu Gospodarki Niskoemisyjnej, który bez większego echa Rada Miasta przyjęła już w październiku. Urzędnicy uznali wtedy, że skoro mają plan, to można powoli wdrażać go w życie.

Ostatnia seria przekroczeń dopuszczalnego poziomu pyłów w powietrzu o ponad 400 proc. zmusiła urzędników do myślenia nad sposobem ochrony mieszkańców. Magistrat zaczął rozważać ograniczenie ruchu samochodów w obrębie II obwodnicy. Debaty nad tym pomysłem trwają już od dwóch tygodni, jednak jak dotąd bez efektów. Mieszkańcy tracą cierpliwość.

Protestowali na Rynku Głównym w sobotę, przekazali petycję prezydentowi, apelują do rządu, aby zmienił prawo. Tymczasem Warszawa, gdzie powietrze jest stosunkowo czystsze, wprowadzi darmową komunikację w czasie, gdy stężenie pyłów znacznie przekroczy dopuszczalny poziom. Kraków tego nie chce.

W stolicy Plan Gospodarki Niskoemisyjnej zostanie wprowadzony w grudniu. Również będzie to lista wielu inwestycji, ale tamtejsi urzędnicy zrobią coś więcej. - U nas przekroczenia dopuszczalnych stężeń o 400 proc. mieliśmy w roku 2006. Teraz mamy dni, kiedy normy są przekroczone o kilkadziesiąt procent - mówi Bartosz Milczarczyk, rzecznik Urzędu Miasta Warszawy. Miasto wprowadzi tam prostą do odczytania dla mieszkańców skalę poziomu zanieczyszczeń, np. od 1 do 5. Jeśli wysokie stężenie będzie się utrzymywać przez trzy dni - automatycznie komunikacja miejska stanie się darmowa dla mieszkańców, aby kierowcy się do niej przesiedli.

- I będzie tak aż poziom nie spadnie. Równocześnie wszystkie nasze siły kierowane będą do czyszczenia ulic na mokro, co zmniejsza zapylanie - dodaje Milczarczyk.

Władze Krakowa nie chcą nawet rozmawiać o darmowej komunikacji. Tłumaczą m.in., że protestować będą osoby, które wykupiły bilety miesięczne, choć trudno nie odnieść wrażenia, że tak naprawdę chodzi tylko o spadek wpływów z biletów.

- Z doświadczeń innych miast wynika, że po wprowadzeniu darmowej komunikacji niewielu kierowców się do niej przesiada, bo są przyzwyczajeni do jeżdżenia autem - mówi Filip Szatanik, wicedyrektor Biura Prasowego magistratu. Ale przecież urzędnicy pracują też nad ograniczeniami w ruchu, które zniechęcą kierowców do korzystania z samochodów. Na razie konsultują je już od tygodnia z policją.

Protestujący na krakowskim Rynku domagali się jednak wprowadzenia zasady darmowej komunikacji też w Krakowie. Przedstawili jednak o wiele więcej postulatów.

Od gminy wymagają, aby usprawniła program wymiany pieców węglowych, zaprzestała przyzwalania na zabudowę terenów zielonych i korytarzy przewietrzania miasta, nasiliła akcje przeciwko osobom palącym śmieciami w paleniskach i surowo je karała. Z kolei w apelu do rządu i Sejmu protestujący nalegają na wprowadzenie zapisów ustawowych pozwalających tworzyć w centrach miast strefy, gdzie wjeżdżać będą mogły tylko pojazdy o wysokiej jakości spalin. Wskazują, że potrzebna jest możliwość wprowadzenia dodatkowych opłat za taki wjazd.

Ponadto domagają się zmiany przepisów co do poziomu alarmowego zanieczyszczeń. Według prawa dopiero po jego osiągnięciu należy szerzej informować ludzi o zagrożeniu i podejmować zdecydowane działanie.

Problem w tym, że w Polsce alarm ogłasza się przy stężeniu pyłów wynoszącym 300 mikrogramów na metr sześcienny. Tymczasem w Macedonii to 50 mikrogramów, w Belgii 70, we Włoszech 75, we Francji 80, na Węgrzech, w Szwajcarii i Czechach 100, a na Słowacji 150.

Miliardy na inwestycje

W Planie Gospodarki Niskoemisyjnej urzędnicy wyliczyli,że należy zainwestować aż 11 mld 383 mln 037 tys. 647 zł, aby poprawić stan powietrza w mieście do roku 2020. Wydatki mają zostać sfinansowane ze środków unijnych oraz pieniędzy prywatnych inwestorów,jak np. elektrociepłownia w Łęgu czy właściciele budynków

Aż 750 mln zł należy wydać na termomodernizację budynków, publicznych i prywatnych, aby zmniejszyć zużycie energii. Miasto liczy, że aż 473 mln zł zainwestują prywatni właściciele.

Na wymianę pieców węglowych lub ich modernizowanie przeznacza się 429 mln zł (włącznie z tym, co wydano już od roku 2011). Urzędnicy liczą przy tym, że 60 mln zł osoby prywatne wydadzą na instalacje odnawialnych źródeł energii - paneli słonecznych i pomp ciepła

Największe środki, bo aż 7,7 mld zł pochłoną inwestycje transportowe, w nowe drogi, linie tramwajowe, zakup taboru itd. W tym: wprowadzenie Strefy Ograniczonej Emisji Komunikacyjnej - czyli zakazu wjazdu w niektóre rejony miasta aut niespełniających wysokich norm spalin - 4 mln zł, czyszczenie ulic na mokro, by ograniczyć emisję pyłów z ulic, zakup sprzętu - 55 mln zł, budowa parkingów park&ride - 80 mln zł, budowa ścieżek rowerowych - 61,7 mln zł.

źródło: Naszemiasto.pl

Inne portale:
noclegi w Beskidach noclegi w Pieninach noclegi w Sudetach noclegi w Karkonoszach