Niedaleko Złotego Potoku, na południe znajduje się grupa skał wapiennych, porośniętych zaroślami, którą zwą diabelskimi mostami lub tatarskimi kamieniami. Grupę tę stanowią olbrzymie bloki skalne, między którymi widnieje wiszący nad przepaścią pomost wapienny oraz dwa półkoliste otwory, jakby bramy, z których południowy zatarasowany jest większym odłamem skalnym.
Nazwa Diabelskie Mosty została nadana tym ostańcom skalnym przez Zygmunta Krasińskiego. Hrabia Krasiński nakazał wybudowanie pomiędzy wierzchołkami skał wiszących mostków. Przetrwały one do lat 60-tych XX wieku. Wysokie, osiągające 15 m bloki skalne porozcinane są głębokimi szczelinami, są typowym przykładem ostańców zbudowanych z wapienia skalistego. W partii wierzchołkowej skałek znajduje się duża szczelina o długości ok. 8 m, od góry zaciśnięta w rodzaj tunelu.
Ze skałami związanych jest kilka legend, np. legenda mówiąca o diable, który wpadł w te szczeliny skalne i zaklinował się wypatrując Twardowskiego na księżycu. Jedna ze skał wewnętrznych przypomina w kształcie głowę diabła. Aby nie wpaść z powrotem diabeł wyczarował na szczycie skał mosty. Druga z legend mówi o istniejącym tu niegdyś diabelskim zamku Tatarzyna, który zaprzedał się diabłom, a ci spełniali jego życzenia. Zabraniali mu tylko urządzania zabaw w zamku. Kiedyś w Złotym Potoku odbywało się wesele, a wracający Grajowie podeszli pod zamek. Dworzanie nieopatrznie zaprosili muzykantów na zamek. Po sutej biesiadzie służba tak się upiła, że leżała pokotem. Sprytni grajkowie zeszli do lochów, zabrali skarby, a kiedy wyszli za bramę wybuchły podpalone przez nich prochy i zamek wyleciał w powietrze. Wódz tatarski ocalał. Wsiadł do złotej karocy zaprzężonej w skrzydlate rumaki i chciał uciec z tego miejsca, ale nad rzeką dopadł go diabeł, zatopił karocę, a Tatarzyna porwał i zapadł się z nim pod ziemię.
Według innej miał wznosić się tu zamek potężnego rycerza, który przy pomocy demonów gromadził w podziemiach nieprzebrane skarby. Demony jednak swoją pomoc obwarowały warunkiem, takim że, rycerz nie mógł przespać rannego piania kogutów. Pewnego razu, zmęczony nocną hulanką, rycerz zdrzemnął się i przespał czas piania kura, łamiąc tym samym postawiony warunek. Demony za ten czyn, zburzyły zamek, a rycerza i jego żonę zamieniły w skalne głazy.
Podczas okupacji hitlerowskiej oddział partyzancki zorganizował tutaj udaną zasadzkę na oprawcę miejscowej ludności - Juliana Schuberta (Krwawego Julka), który podążał tędy z kontygentami żywności do Żarek. Coś jest w tych tajemniczych skałach diabelskiego, że odstraszają swoim wyglądem.
(Źródło - www.janow.pl)




